Monika kiedy jeszcze panną była, czyli sielski panieński

Jadąc pociągiem na TEN wieczór złapała nas burza gradowa. Było zimno i okropnie brzydko, a my ubrane jak boho girl całe mokre i zdenerwowane, że nic nie wyjdzie.  Na miejscu wita nas delikatne słońce – jest nadzieja. Wszędzie mnóstwo zieleni, a zapach kwitnących bzów miesza się z zapachem starego drewna. Budynki w Uroczysku Zaborek zapierają dech w piersiach. Jest pięknie. Jest sielsko. Zachód słońca, jak na zamówienie, a w nocy siedziałyśmy w gorącej wodzie pod rozgwieżdżonym niebem. Z ust PANNY uśmiech nie znika, aż do rana, kiedy słyszę: “Kasia, dlaczego TEN wieczór się już kończy? Ja nie chcę iść spać.” Wszystkie najbliższe kobiety są blisko, wszystkie takie radosne.

Czego chcieć więcej, kiedy jest tak pięknie? Zobaczcie sami. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

//

,,Jakże nie mam smutna być?
Za starego każą iść.
Czasu niewiele, tylko dwie niedziele
Mogę miły z tobą być.”

Comments

No Comments

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

error: Brak możliwości kopiowania